Carewiczowy sernik w esy-floresy

IMG_3439Dziś Carewicz po raz kolejny kończy ileś-tam lat. Nie lubi On, mój Carewicz: niespodzianek, tortów ze świeczkami i innych ciast, prezentów i ogólnie nie lubi własnych urodzin. Najchętniej przyjąłby wtedy pewnie tort z golonki albo boczku. Niestety, prowadzenie bloga sprawiło, że tęsknie spoglądam na te wszystkie piękne, fotogeniczne słodycze wypełniające karty Internetu.

Nigdy też nie piekłam sernika – mam o tym jedynie jakieś mgliste pojęcie wynikające z obserwacji Hrabiny Matki. Poza tym zawsze marzyły mi się te bogate, amerykańskie cheesecakes w marmurkowe wzorki, jak np. u Marthy Stewart. W każdym razie, poszperałam, poszukałam, połączyłam z posiadanymi podstawami wiedzy z chemii, fizyki i nauki o smakach, i wyszedł ON. Sernik cytrynowy z ricotty z jagodowymi esami-floresami (czyli po krakowsku: z borówkowymi). Wspaniale smakował schłodzony i podany z jagodowym coulis… Nieskromnie mówiąc: pyszny i spełniający warunki stawiane słodyczom przez Carewicza – stosunkowo mało słodki i stosunkowo tłusty :)

Widzę dwie opcje: albo jestem genialna, albo zadziałało szczęście początkującego. W każdym razie Carewicz był kontent i nawet Szwedzki Kucharz – dyżurny szyderca, wymruczał, że dobre :)

Składniki:IMG_3417

Spód:
50g migdałów mielonych
ok. 120g mało słodkich herbatników
(np. holenderskie półsłodkie lub digestive)
60g roztopionego masła

Masa serowa:
0.5kg sera ricotta (dobrze przed użyciem wyjąć z pudełka
i odcisnąć na durszlaku, usuwając nadmiar wody)
4 jajka
60g masła
3/4 szklanki cukru-pudru
sok z połowy i skórka otarta z całej cytryny
50g migdałów (płatków lub słupków lub samodzielnie posiekanych)

Owocowe coulis:
ok. 150g jagód/borówek (lub malin, lub truskawek, lub cokolwiek się wydaje nadawać)
łyżka brązowego cukru

Zaczynamy od spodu: tortownicę o średnicy 24cm lub mniejszą wykładamy papierem. Ja wypuściłam papier na zewnątrz i obcięłam to, co wystawało – w ten sposób tylko dno tortownicy było zabezpieczone. Boki posmarowałam masłem.

W malakserze przerabiamy ciasteczka na okruszki i mieszamy z mielonymi migdałami, a następnie łączymy z rozpuszczonym masłem. Otrzymaną masą wypełniamy dno tortownicy, starając się uzyskać jak najrówniejszą powierzchnię i odstawiamy do lodówki.

Czas na sos/mus/coulis z owoców. Jagody zasypujemy cukrem i miksujemy na gładko. Przecieramy przez sitko, aby pozbyć się wszelkich skórek i pestek. Odstawiamy do lodówki – będzie potrzebny później.

IMG_3420IMG_3426
Przygotowujemy masę serową: oddzielamy żółtka (białka zachowujemy – będą nam jeszcze potrzebne) i ucieramy z masłem i cukrem. Ja wykonuję wszystkie te czynności w robocie kuchennym, ale można też posłużyć się mikserem ręcznym. Dodajemy ricottę, sok z cytryny i skórkę cytrynową. I tutaj pojawia się przewaga robota nad mikserem. Głęboko wierzę (a wiara ta opiera się na obserwacji Hrabiny Matki), że masa serowa musi się długo „kręcić”, nabierać powietrza, mieszać z innymi składnikami, aby można było uzyskać idealnie puszysty sernik. I tak niech się kręci, na najniższych obrotach, a w tym czasie możemy posprzątać pole walki, które na tym etapie jest już prawdopodobnie nieźle zabałaganione i ubić na sztywno pianę z odłożonych białek.

Po ok. 10 minutach, niespiesznie dodajemy do masy serowej migdały, delikatnie mieszamy. Po trochu dokładamy pianę z białek i bardzo delikatnie mieszamy (najlepiej silikonową spatulą). Wymieszaną masę przekładamy do tortownicy i teraz następuje punkt kulminacyjny: będziemy rysować esy-floresy :)

Małą łyżeczką nakładamy sos owocowy na powierzchnię sernika – delikatnie, żeby nie zatonął, niezbyt gęsto, aby się nie zlał. Przy użyciu patyczka do szaszłyków/zapałki/wykałaczki/drucika/spinki-wsuwki rysujemy na powierzchni losowe ósemki lub kółka. Trzeba to robić energicznie i zdecydowanie. Wbrew pozorom jest to bardzo proste i fajne zadanie.IMG_3449

Teraz sernik idzie do nagrzanego do 180 stopni piekarnika z grzaniem z dołu i góry. Powinien być gotowy w ciągu max 45 minut.

Wskazane jest, podawanie z pozostałym coulis jagodowym.

Prawda, że fotogeniczny?

Hrabina

PS. Na urodzinową kolację perliczka, jeśli nie zostanie pożarta zanim zdążę zrobić zdjęcia, to jutro kolejny wpis z serii „Carskie Urodziny” :)

Reklamy

One thought on “Carewiczowy sernik w esy-floresy

  1. Pingback: Perliczka / pantarka | spółdzielnia posiłkowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s