Budapeszteńsko…

Udaliśmy się z Carewiczem na spontaniczny weekend do Budapesztu, który straszliwie lubimy :)

Włóczyliśmy się rowerowo po wszelkich możliwych zakamarkach, moczyliśmy członki w łaźniach z wodami termalnymi Gellerta, ale przede wszystkim jedliśmy. Przy odrobinie szczęścia lub dobrych przewodnikach Budapeszt to raj dla smakoszy! Restauracje, poza tymi turystycznymi na modłę „chłopskiego jadła”, są naprawdę świetne i można za stosunkowo niewygórowaną cenę najeść się np. wybornego foie gras. Ja wiem, że to strasznie kontrowersyjny smakołyk, i że biedne gęsi, ale strasznie to smaczne, no po prostu strasznie!Budapest

Czytaj dalej

hrabina na gościnnych występach w Warszawie + włoskie krakersy

IMG_3315Jak wiadomo, jestem ukrytą opcją mazowiecką wśród południowców, jednym słowem – pochodzę z Warszawy. Mało tego – kocham Warszawę, uwielbiam tu bywać i zazwyczaj wcale nie chce mi się wracać do Krakowa. Dzieje się tyle, że nawet tygodniowy pobyt nie wyczerpuje mojego apetytu na knajpy, wystawy i kluby… Czytaj dalej

Dorada i Zakładka

dorada5A więc było tak: weszłam w posiadanie trzech świeżutkich dorad, których przeznaczeniem było skończyć w naszym piekarniku. Na chwilę przed podaniem ryby zdałam sobie sprawę, że brakuje nam cytryny, a jak wiadomo ryba bez cytryny jest jak ryba bez roweru. Na polowanie został wysłany Carewicz Dzidziuś. Po jakimś czasie powrócił informując nas, że sklepy niestety już były zamknięte, ale udało mu się zdobyć niezbędny składnik w znajdującej się po sąsiedzku restauracji Zakładka. Kelnerka, która uratowała naszą kolację była jednak nieugięta w stawianiu warunków: otrzymaliśmy pożyczkę, którą należało honorowo zwrócić. Czytaj dalej