Pieczeń wołowa z szybkowaru

Weszłam w posiadanie szybkowaru. Programy lojalnościowe przynoszą jednak jakieś korzyści: mozolne robienie zakupów i karne pokazywanie karty stałego klienta zaowocowało ilością punktów wystarczającą do pozyskania szybkogotującego cudeńka.

Zainaugurował rosołem. Próba w miarę udana, chociaż nie był to aromatyczny, klarowny, niedzielny rosół. Raczej porządny wywar, także rosół nadal będę wolno „bulgotać” przez kilka godzin.

pressure cooker beef roast

Teraz nadszedł czas eksperymentów: na pierwszy ogień poszła „pieczeń” wołowa. Eksperyment zakończony moim zdaniem dużym powodzeniem, a tempo przygotowania naprawdę imponujące. Na zdjęciach wersja na zimno, w kanapkach, gdyż Carewicz ze Szwedzkim Kucharzem akurat wybierali się w podróż. W przepisie poniżej również propozycja obiadowa – na ciepło. Polecam również wersję kanapkową bez chleba – czyli sałatkę :) Doprawdy możliwości zastosowania dla takiej pieczeni są nieograniczone :) Czytaj dalej

Reklamy

Domowy „serek wiejski”

Banalny w przygotowaniu, jeśli tylko mamy zbędną butelkę świeżego mleka! Nie do końca będzie przypominał ten „kupny”, chociaż będzie składał się z lekko słodkawych grudek i można wymieszać go z różnymi pysznościami: słodką śmietanką i domowym dżemem lub miodem albo z kwaśną śmietaną i rzodkiewką czy pomidorem – w zależności od śniadaniowych preferencji.

cottage cheese 02 Czytaj dalej

Crème anglaise – miłe słodkiego początki

Crème anglaise to dosyć rzadki w konsystencji krem, który przygotowuje się z mleka, cukru i żółtek. Używany głównie jako dodatek do deserów. może być też bazą np. do crème brûlée. We Francji często podaje się crème anglaise z ciastem czekoladowym, co też zostało niedawno poczynione u nas :) Zanim jednak upiecze się ciasto, dobrze przygotować krem, gdyż będzie zdecydowanie lepszy jeśli spędzi noc w lodówce.

Przepis pochodzi z obowiązkowej w każdej francuskiej kuchni książki Ginette Mathiot „Je sais cuisinier”.

creme anglaise Czytaj dalej

Ratatouille, wieprzowina i edukacja panny Hrabiny

DSC04488

Cisza z mojej strony – uczę się robić zdjęcia. Z mieszanymi efektami, które moim skromnym zdaniem nie nadają się do publikacji. Z drugiej strony – blog musi żyć. Z trzeciej strony – przeczytałam tutaj, że każdy blogger kiedyś zaczynał, że nie trzeba się wstydzić, że blog to też pole do nauki itd. Więc gotuję, uczę się pstrykać i piszę. Dzisiaj o ratatatui, bo sezon na warzywa i zioła. A do niej polędwiczka, zawinięta w wędzoną, soloną słoninkę przywiezioną ze Słowacji, gdzie jeszcze boczek i słonina nadal są boczkiem i słoniną.

Czytaj dalej

Krok po kroku – kiszone cytryny

IMG_3979Kiszone cytryny to marokański odpowiednik naszych kiszonych ogórków. No, prawie. Marzył mi się od dawna tajine – taki, jak te  jadane we Francji… Niestety, okazało się, że w Polsce kiszone cytryny nie rosną po prostu na półce w supermarkecie i trzeba je sobie samodzielnie zrobić… Nie jest to specjalnie trudne zadanie, ale odsunęło powstawanie potrawy na jakieś 2-3 tygodnie, co w sumie okazało się zbawienne w skutkach, ale o tym w następnym wpisie.

Dobrze znaleźć ekologiczne cytryny, w miarę małe i równej wielkości. Te sklepowe – porządnie wyszorować. Czytaj dalej