Kacze udko konfitowane

Przerwa była zdecydowanie za długa. Wprawdzie czas na gotowanie i jedzenie pysznych rzeczy był, ale zabrakło go już na rozwijanie twórczości fotograficznej. W związku z tym przepadł np. sernik, nigdy nie sfotografowany. Wszystkiemu winien pęd ku karierze i oddawanie się pracy zarobkowej. Obiecuję sobie solennie nie dopuszczać więcej do takich sytuacji :)

Z innych wieści: dieta trwa, a ja odkrywam coraz to nowe możliwości w gotowaniu bez zbóż i przy minimalnym udziale cukru – wbrew pozorom są to ścieżki kulinarne bardzo interesujące, różnorodne i na wprost przeciwne trendowi hummusowo-kaszowemu…

duck confit 03

Czytaj dalej

Pierś kacza na różowo z purée musztardowym i jabłkami w sosie z czerwonego wina

A więc pierś kacza przywieziona z Budapesztu była duża. Bardzo. Na tyle duża, że najadły się nią cztery osoby! Podano ją w doborowym towarzystwie szarej renety w sosie z czerwonego wina oraz musztardowego purée. Myślę, że było udanie :)

Przepis: Hrabina
Zdjęcia: Carewicz

duck breast 02

Czytaj dalej

Tajine / tagine / tadżyn / tadżin, czy jak go tam zwał…

imgresTajine to właściwie nie potrawa, ale garnek, w którym się ją przygotowuje. Składa się ze sporej miski i stożkowatej przykrywki, która ułatwia cyrkulację smaków w naczyniu. Spotkałam się z tajinami we Francji, gdzie mieszka jak wiadomo dużo przybyszów z Maroka. Było mi dane jeść tajine robiony we francuskim domu, w szybkowarze, a następnie przekładany do tradycyjnego garnka, ale też spotkał mnie zaszczyt jedzenia takiego „prawdziwego”, który wolno się dusił w oryginalnym glinianym naczyniu na zupełnie europejskiej kuchence elektrycznej. Ten pierwszy był niezwykle aromatyczny, pełen przypraw, suszonych owoców i kiszonych cytryn. Drugi, o dziwo, był niezwykle prosty: mięso wołowe uduszone z ziemniakami i marchewką, bez przypraw, smakowało trochę jak nasze polskie „mięsko z rosołu”. Jadło się go rękami, a właściwie prawą ręką. Czytaj dalej