Kochanie, upiekłam warzywa na zupę!

Niby jeszcze lato, ale już nie bardzo. Z Carewiczem śmigamy rankami na rolkach, a chłodniejsze wieczory rozgrzewamy gęstymi zupami z jesiennych warzyw.

Pomidory i papryka są jak Bonnie i Clyde – dobrana, wybuchowa para :) Banał zupy-krem został przełamany wykorzystaniem warzyw uprzednio upieczonych w piekarniku – z czosnkiem i oliwą. Papryka stała się bardziej pikantna, pomidor puścił malinowe soki, lekki dymny posmak przypomina mi jesienne palenie liści na działce moich dziadków. Nieuchronnie idzie jesień…DSC04694 Czytaj dalej

Reklamy

Minestrone z pulpetami – „comfort food” na deszczowy wieczór

Pada w Krakowie. I chłodnawo. Wcinamy więc rozgrzewający, sycący eintopf. Podobno amerykanie pomylili nazwę tej zupy i zaczęli ją nazywać „italian wedding soup” – włoską zupą ślubną. Podczas, gdy jedyne, co żenimy to warzywne minestrone z pożywnymi pulpetami.

SONY DSC Czytaj dalej

Risotto po raz drugi, łosoś po raz ostatni…

IMG_4523

Jak w tytule: czas na dalsze eksperymenty z risotto, tym razem z koprem włoskim. Jak wiadomo koper włoski świetnie pasuje do ryb, więc na towarzysza risotto wybrałam łososia. I to był błąd. Łososie, które można dostać w naszych sklepach, coraz częściej przypominają masowo produkowane piersi z kurczaka: naszprycowane hormonami, nijakie i suche w smaku. Następnym razem podejmę wysiłek zdobycia porządnego dzikiego, „szarego” łososia lub tłustego halibuta :) Czytaj dalej

Oszukane osso bucco i prawdziwe risotto milanese

IMG_4021Osso Bucco przygotowałam na cześć Iwonki, gdyż jest fanką smaków włoskich. Jest też ich znawczynią, więc zadanie nie było proste. Iwonka, zawitała do nas z szanownym małżonkiem, aby zabrać nas w podróż do Budapesztu. Mając w perspektywie wizytę na Węgrzech zmajstrowałam również deser będący mariażem włosko-madziarskim: panna cottę z galaretką z Tokaju. Było nieźle, ale przepis wymaga jeszcze pracy, więc na razie nie zostanie przedstawiony szerszej publiczności. Czytaj dalej